O Mnie



Renata Glinkowska

Peri opętana przędzą...
                           … uzależniona od dziergania i tworzenia.
Od czasów prenatalnych jestem związana z łódzkimi fabrykami nici oraz bawełny. Być może dlatego tak kocham Łódź.
Wychowana przez dziergającą Babcię oraz szydełkującą i haftującą Mamę, odkryłam że najciekawszą zabawą jest robienie ubranek dla lalek, szycie lub dzierganie maskotek. Szmatki włóczki, nici to był - oraz jest - mój cudowny świat, w którym odnajduję spokój, harmonię, szczęście. Choć był to dość typowy początek projektanckiej pasji, przerodził się on u mnie w rzadką profesję dziewiarską artystyczną i typowo zarobkową.

Kolejny wątek składający się na całokształt mojej obecnej twórczości to prl'owiskie czasy dorastania, kiedy to wszystko co materialne było trudno dostępne. Potrzeba rozbudziła kreatywność. Nauczyłam się wykorzystywać rzeczy ponownie, przerabiać, tworzyć coś z niczego. Umiejętność tę kultywuję do dziś. Bez większego starania i nacisku spod mojej ręki wychodzą ubrania zgodne z filozofią slow oraz eco, ponieważ żadna istota nie może cierpieć przez nasze potrzeby i fanaberie.

Życie to cudowna przygoda, tylko nie zawsze to widzimy.

Mój nadwrażliwy typ osobowości, przyczynił się do wielu sukcesów, ale i również do depresji wraz z jej autoimmunologicznymi konsekwencjami. W każdym innym przypadku, nie warto o tym wspominać, lecz sztuka rządzi się innymi prawami. Zwłaszcza, gdy problemy udaje się zmienić w pozytywy. Wtedy warto o tym pisać, dzieląc się wiedzą oraz wnioskami. Epizod smutku dał mi podwaliny do wielu twórczych, pięknych oraz inspirujących działań. Empatia natomiast to nieodłączna towarzyszka wrażliwości i zarazem doskonałe narzędzie pomagające analizować rzeczywistość oraz zachowania społeczne. Sztuki nie da się oddzielić od życia.

Blog to nie tylko promocja ale przede wszystkim forma terapii, praca nad zaakceptowaniem siebie, zrozumieniem. Spojrzenie z dystansu ułatwia wyciąganie obiektywnych wniosków. Peri to nieprzypadkowa nazwa. Moje przemiany, praca z chorobą, oswajanie lęków, to odzwierciedlenie przemian mitologicznych tej perskiej boginki, która ewoluowała z demona stając się opiekunką domowego ogniska, zwiastunką szczęścia.

W końcu celem tego bloga jest inspirowanie wszystkich tych, którzy zmagają się ze swoją psychiką, wyglądem, nieakceptowaniem siebie. Specyfika mojego schorzenia, oraz praca nad  własnym imagem sprawiają, że wiele postów  lub dopisków w nich zawartych, poświęcam chorym na alopecia areata. Utrata włosów to tragedia, szczególnie dla kobiety - przynajmniej tak się na początku wydaje. Mam nadzieję, że dzięki moim wpisom znajdziecie odpowiedzi i sposoby na wiele nurtujących Was pytań. Liczę też, ze moje niedopatrzenia oraz błędy pozwolą byście Wy ich uniknęli. 
W tym wypadku próżność, może okazać się bardzo dobrą terapią.  Przecież wszystko co nas spotyka w życiu, to tylko droga do szczęścia.