19:58:00


 Czytając najnowsze raporty o wpływie fast fashion na środowisko, zdenerwowałam się i przeraziłam. Miało być lekko i przyjemnie, chciałam napisać post o swojej życiowej misji, rękodziele i tych pięknych emocjach jakie towarzyszą mojemu tworzeniu, ale po przeczytaniu tych danych, mam ochotę krzyczeć byśmy się wszyscy opamiętali! 

No i w rezultacie wyszedł mi manifest noworoczny.

Podaję tylko kilka głównych faktów, ale zachęcam również do zgłębienia tematu w Google:

Czy wiesz, że co sekundę na wysypisko ląduje śmieciarka pełna ubrań? Tak, właśnie tyle marnuje się w naszym świecie "szybkiej mody". Przez ostatnie lata fast fashion stała się jednym z głównych winowajców degradacji naszej planety. Wyrzucamy, zanieczyszczamy, trujemy... A potem dziwimy się, że świat krzyczy bólem.

Patrzmy prawdzie w oczy: co roku powstaje 92 miliony ton odpadów
tekstylnych. 92 miliony! To szokująca liczba, która powinna nas obudzić. My,
konsumenci, przez nasze pragnienie nowości, ślepe podążanie za trendami wpływamy
na globalne emisje CO2, które (jeśli nie zmienimy naszych nawyków) wzrosną o
50% do 2030 r.

Czy po takich wynikach etyczne jest reklamowanie i namawianie do zakupów ubrań w sieciówkach? Mam na myśli te wszystkie gadki o trendach, najmodniejszych kolorach i fasonach.

Czy chcesz być częścią tego destrukcyjnego cyklu?

To  nie wszystko.
Myślisz, że Twoje ubrania są neutralne dla środowiska?
Błąd! Mikroplastiki z ubrań syntetycznych zatruwają nasze oceany każdego roku na skalę, którą trudno sobie nawet wyobrazić. I nie myśl sobie, że ten mikroplastik zostaje w oceanach, jest on tak malutki, że bez trudu dostaje się do naszego ciała, zatyka mikronaczynia
krwionośne, a to tylko czubek góry lodowej problemów, jakie generuje jego obecność w organiźmie.

Nie możemy już dłużej udawać, że nie widzimy problemu.
To nie tylko zniszczenie środowiska - to zatruwanie nas samych! Każdy zakupiony, a potem wyrzucony kawałek odzieży, to krok bliżej do katastrofy ekologicznej.
Czy naprawdę tego chcemy?

Jest nikłe światełko w tunelu, droga wyjścia z tej modowej katastrofy.
Możemy to zrobić sami poprzez nasze decyzje konsumpcyjne i głosowanie portfelem. Nie czekajmy aż wielkie koncerny się opamiętają. Póki my kupujemy dla nich wszystko jest ok.
Korzystajmy z recyklingu. Przerabianie ubrań, tworzenie z nich czegoś nowego, zamiast bezmyślnego kupowania kolejnych "must-have", które po sezonie wylądują na śmieciach i to nawet nie dlatego, że są niemodne, zazwyczaj są to tak niskiej jakości materiały, że po
kilku praniach nie nadają się nawet na szmaty.
Recykling i świadomy wybór to szansa dla nas wszystkich, aby nadal cieszyć się modą, ale w sposób odpowiedzialny i zrównoważony.

Dlatego prócz publikowania zdjęć z moimi przeróbkami recyklingowymi, postanowiłam dzielić się z Wami, zdobywaną przez lata pracy jako projektantka odzieży, wiedzą o jakości włókien, tekstyliów oraz procesów produkcyjnych, byśmy razem dokonywali mądrych wyborów.

Jednym z głównych postanowień noworocznych niech będzie decyzja o omijaniu szerokim łukiem sieciówek fast fashion – wiecie doskonale co ta za marki, nie trzeba ich wymieniać. 

Ja to już dawno zrobiłam i nie żałuję.

Bo nie ma czego żałować! W kolejnych postach podzielę się z Wami wieloma sposobami na zapełnienie garderoby ubraniami najwyższej jakości. Nie trzeba nie wiadomo jakich pieniędzy, wystarczy wiedza.

Dawno, dawno temu ćwicząc mięsień kreacji, nie przypuszczałam, że rękodzielnicy i artyści odzieżowi mogą przyczynić się do ratowania świata, a jednak wspólnie razem z Wami naszymi Klientami możemy odpalić super moce.

Nie pozwólmy, aby moda nas zabiła. Wybierajmy świadomie, wspierajmy recykling, doceniajmy rękodzieło i dajmy szansę naszej planecie. To już nie tylko kwestia stylu – to kwestia naszego przetrwania.

You Might Also Like

0 komentarze