Czym jest Piękno?

14:02:00

Stworzenie definicji piękna i jakości zajmuje filozofów od wieków. Tymczasem my mamy okazję obserwować jak pojęcie piękna ewoluuje w naszych czasach w tempie wyścigowym. Zmienność kanonów piękna rozpędziła się do prędkości startującej rakiety, pokonała grawitację i szczęśliwie zaczęła dryfować w nieskończonych przestrzeniach Kosmosu. Granice przestały istnieć. Dla tych, którzy odczuli to zjawisko, w tym dla mnie, przyniosło to wielką ulgę i wolność….
Kiedy popatrzymy na to co się dzieje na wybiegach fashion week’ów obserwujemy dwa wiodące trendy: jeden bazujący na zapętleniu, a druki na szoku.
Pierwszy korzysta z inspiracji przeszłością, a drugi to przejaw sztuki która ma nas zaskoczyć, zastanowić.
A model presents a creation during the Annakiki show at Milan Fashion Week in Milan, Italy February 20, 2019. REUTERS/Alessandro Garofalo
Tend 2020 (zacieram łapki z radości)



To się przebija w mediach…

Ten miks uwolnił z nas od potrzeby bycia „modnym”. Nie potrzeba śledzić już wytycznych co do długości spódnicy, szerokości ramion, lub fasonu spodni. To już nie ma znaczenia.
Co ma zatem znaczenie?
Oryginalność, szczerość, bycie sobą…
Patrząc na zdjęcia street fashion, serio można odetchnąć z ulgą. Wszystko jest dozwolone. Liczy się pomysł, Twoja osobowość i to w jaki sposób się wyrażasz. To znak naszych czasów.



Jeszcze do niedawna kanon piękna ograniczał się do kobiet z kolorowych magazynów, odchudzonych, wyrzeźbionych makijażem, wyretuszowanych w Photoshopie. A my miałyśmy dążyć do tego ideału.
Poddawałyśmy się różnym zabiegom, torturom, frustracjom – błędnie myśląc, że to określi naszą jakość.
Szczęśliwie do głosu zaczęły dochodzić buntowniczki odważnie sprzeciwiające się narzuconym wymogom. Pojawiły się publicznie włosy pod pachami, fałdy tłuszczu na brzuchu, cellulit, rozstępy… i tuż po pierwszym szoku, nagle pojawił się akcept dla tej NORAMALNOŚCI.

Pamiętam jak kilka lat temu przeżywałam własne zdjęcie z łysą głową wrzuconą przeze mnie na instagram – taki mój prywatny bunt i badanie - jedna z pierwszych lekcji samoakceptacji. Po kilku komentarzach z litującymi się pytaniami o raka, usunęłam post… Zniechęcona pilnowałam by foty które wrzucam były „ładne”, bym wyglądała na nich „ślicznie”…

Od tego czasu pojawiła się w przestrzeni publicznej Lena Dunhan (scenarzystka, aktorka pokazująca fuck'a wszystkim kanonom piękna z kolorowych magazynów), 


Amber Jean Rowan (modelka z alopecją)
 
i szalona Dani Miller (alienzarereal na instagramie) modelka Gucci przy której opada szczęka i słowa na chwilę więzną w gardle:



Co jest ważne nie należy ich naśladować, za to inspirować się ich wolnością i samoakceptacją. Oczywiście to są zaledwie trzy przykłady wolności naszych czasów, bo można by wymieniać jeszcze długo nie zapominając o Maye Musk
i Iris Apfel 

grającym na nosie upływowi lat
Podbudowana tymi obserwacjami w ramach szukania siebie prawdziwej, podjęłam kolejną próbę przejrzenia się w lustrze instagramowym. Wrzuciłam post z chwili wiosennej sielanki podczas dziergania w ogrodzie.

Ku mojemu zaskoczeniu jednym z pierwszych odzewów był like od Chantal Thomass. Kiedyś miałyśmy okazję się poznać i od tego czasu obserwujemy na Instagramie. 

Brzmi to trochę jak bajka ponieważ Chantal jest projektantką bielizny i marką z tych prawdziwie wysokich półek - z tamtej perspektywy inaczej patrzy się na jakość.
Wygląda na to, że czasy się zmieniły, bo nikt nie litował się nade mną a aplauz like’owy potwierdzał tezę o sukcesie bycia autentycznym sobą. Hura
Zatem kolejna lekcja samoakceptacji została zaliczona. Co nie oznacza, że przestanę się stroić i biegać z warkoczem. Bo tak jak wskoczenie w kreszowy dresik, pomimo że wracają do łask, nie jest moim stylem, tak łysa głowa nie pasuje mi do koncepcji własnego wyrazu.

Sprawdziłam to podczas imprezy sylwestrowej.

Postanowiłam jednak wejść w tę norkę królika i dalej odkrywać swoją autentyczność, obierać się z warstw programów i masek narzuconych przez lata życia. Zobaczymy jakie inne wyrazy piękna w sobie odkryję.
Bo każdy z nas jest esencją piękna, czasami tłumionego, chowanego… częściej dostrzeganego przez innych niż przez nas samych. Dlatego warto również przeglądać się w zwierciadle ludzi i nie ma w tym nic złego jeśli jest to proces świadomy, a nie karmienie ego.
A czy Wy znacie już swoje piękno? ;)

You Might Also Like

0 komentarze