Naturalne odurzenie, czyli o tym jak naćpać się Ludźmi

16:19:00

Tytuł może prowokacyjny, ale taki ma być, by zwrócić uwagę na nasze ludzkie potrzeby, potrzebniejsze niż seks czy komfort materialny.

Spontaniczna, tuląca kulka - nikt tego nie planował - samo się nawarstwiło

Zacznę od mojego marzenia, tęsknoty, która pojawiła się jeszcze w dzieciństwie po przeczytaniu komiksów z Kajkiem i Kokoszem czy Asterixem. To była tęsknota za plemieniem i to innym niż rodzina. Choć takie plemię więzów krwi nie wyklucza, to jednak chodzi w nim o coś więcej. Wtedy nie potrafiłam tego jeszcze nazwać, a dziś już wiem że tu chodzi o pełną akceptację tego jaki/jaka jesteś plus coś jeszcze, ale o tym za chwilę. Zażyłość i wspólnota w tych rysunkowych wioskach wydawała mi się utopijna, a jednak zadziało się coś w moim życiu, co pokazało mi że stworzenie takich relacji w wersji mini wcale nie jest utopijne. 

Hahaha i dodam że nie jest to ani sekta ani wspólnota religijna.

W ubiegłym roku na Festiwalu Wibracje wystąpiła Magda Dembowska z wykładem o energii męskiej i żeńskiej oraz o tym jak funkcjonuje układ partnerski dający naturalny przepływ tym energiom w relacji. Bardzo po krótce - chodziło o to, że kobieta tworzy w głowie wizję tego czego by chciała, a kochający ją mężczyzna realizuje się urzeczywistniając jej te marzenia.

To co teraz opiszę, to nieustanie zachwycający mnie przejaw połączenia, spełnienia mojego i mojego partnera życiowego Tomka Truszkowskiego, który realizując swoją pasję zgłębiania Human Design, „przy okazji” stworzył taką „wioskę”. Wioskę/Plemię/Watahę o relacjach tak mocnych jak w netfliksowym Sence8. 

Jestem przekonana, że jest wiele dróg do osiągnięcia takich relacji. Natomiast nam objawiła się ta humandesignowa. Bazując na tym doświadczeniu spróbuję to opisać, bo czuję że warto inspirować się i informować, że takie poziomy relacji są możliwe do osiągnięcia. Relacji, które są nam potrzebne do życia, bardziej niż konsumpcyjne mamidła.

Gdzie leży ta wioska? W żadnym materialnym miejscu, czasami tylko materializuje się na kilka godzin akurat tam gdzie się spotykamy. Z racji odległości wygodniejsze było spotykanie się codziennie rano na Discordzie (aplikacji, na której można rozmawiać w grupie)

Połączył nas wszystkich impuls płynący przez Tomka puszczony za pośrednictwem Human Design, który jako narzędzie do poznania siebie stał się pretekstem do budowy relacji. Co to jest? I znów skrótowo: to system ułatwiający namierzenie sabotujących nas programów, z zadziwiająca precyzją określa kim jesteśmy na przestrzeni ziemskich warstw, czyli ciała, psychiki oraz przepływu energii. Tego nie da się w krótko opisać, dlatego załączam filmiki:


Jako typ pustelniczy na początku stałam z boku i przyglądałam się temu, jak do Tomka po kolei dołączają osoby zainteresowane tematem poznania prawdy o sobie. Ludzie ci znając i CZUJĄC swoje potencjały wynikające z daty, godziny i miejsca urodzenia stopniowo, podczas wspólnych rozmów porannych, oczyszczały się z narzuconych w procesie dorastania programów rodzinnych i społecznych. Gdzieś na tym etapie zadziała się magia. Wychodząc z założenia, że każdy chce pracować nad odkryciem prawdy o sobie w bezpiecznej discordowej przestrzeni, płynąc w przyjacielskich rozmowach, przy okazji uczył się jak doświadczać prawdziwego siebie oraz jakie korzyści z tego płyną. Jak to bywa w takich sytuacjach były i łzy, choć więcej od zawsze, było i jest radości. Z czasem, naturalnie i ja weszłam w tę przestrzeń po czym nastąpił proces odczuwania mojej osobistej Magii płynącej z tego procesu.

Dla pogłębienia poczucia o czym piszę, bo nie jestem pewna czy moje słowa potrafią oddać właściwie tę alchemię: wyobraź sobie Czytelniku, że jesteś członkiem plemienia do którego przyprowadziła Cię chęć poznania siebie lub tęsknota za harmonią w życiu. Trzymasz w ręku opis swojej konstrukcji, zainwestowałeś czas i/lub pieniądz w poznanie o co w tym chodzi. Jesteś już po pierwszym rozpoznaniu tego, jaką konstrukcję wybrała Twoja Dusza na objawienie się w tym świecie. Część już Ci kliknęła, ale nie zawsze zrozumienie idzie w parze z poczuciem prawdy. Nie wszystko możemy doświadczyć rozumem. Stawiasz się z jakimś swoim bagażem programów typu kule u nogi. Najpierw zaczynasz słuchać co mówią inni. W polu wzajemnego zaufania, gdzie akceptuje się i różnorodność oraz tempo, różne drogi jakimi płyną procesy, bez oceniania, gdzie nie ma terapeuty, nie ma przywódców, gdzie każdy czuwa nad komfortem swoim i innych, czujesz jak stopniowo opuszczają Cię napięcia. Bo widzisz, że nie ma ludzi idealnych. Czujesz się częścią a jednocześnie doświadczasz swojej inności. I czujesz, że to jest tak wspaniale dobre i naturalne. W momencie odpuszczenia i relaksu, w odpowiednim momencie odkryjesz, że Twoja intencja, która przywiodła Cię do tej grupy wyraża się. Czasami jest to wprost postawione pytanie, na które dostajesz odpowiedź, a czasami odpowiedź słyszysz w treści skierowanej do kogoś innego. Twój problem się rozwiązał lub wiesz jak go rozwiązać, znika to najgłębiej schowane napięcie.

Dla człowieka niezaznajomionego z tematem Human Design gada się w tym plemieniu slangiem, bo mowa o centrach, kanałach, bramkach, profilach i typach. Po zapoznaniu się ze swoim opisem tzw bodygrafem wszystko zyskuje znaczenie i przestaje brzmieć obco.

Ale dość już o Human Design, bo on jest tutaj tylko i aż, pretekstem do wejścia w pewne społeczne procesy od których bardzo oddalił nas zachodzi system konsumpcyjny. Magia, która się dzieje w Naszym Plemieniu ma swoje uzasadnienie i psychologiczne i biochemiczne, stąd napisałam o odurzeniu się innymi ludźmi. Otóż w powstałej przestrzeni zaufania, przetestowanej przez wiele miesięcy (więcej niż rok) gdzie poprzez spotkania, na których ludzie pojawiają się z potrzeby relaksu - bo chcą - gdzie co chwila ktoś słyszy na swój temat jakąś prawdę wyrażoną z serca, przestrzeni miłości. Czyli nawet jeśli jest to jakiś niewygodny i boląca informacja, dostaje się tę wiedzę będąc „otulonym” kilkoma osobami (pamiętajmy, że to się dzieje zazwyczaj w przestrzeni internetowej) a najczęściej jest to odkrycie typu: wow ale Ty masz fajnie, ale Ty masz Moc. Zapewne wielu z Was widziało serial Sence8 na Netflixsie – to mniej więcej chodzi o tego typu relacje. Następuje wsparcie, zachwyt  oraz wzajemne odpalanie osobistej Mocy. Każdy z nas coś już wie, znamy swoje potencjały, mamy swoje doświadczenia.

Co się może zadziać gdy już się spotkamy na żywo?

Po pierwsze wielka radość ze spotkania, a co za tym idzie tulenie i miśki – odpalają się hormony szczęścia, oksytocyna produkuje się hurtowo w naszych mózgach. Po drugie radość z wzajemnego bycia, rozmowy, procesy samopoznania, problemy zaczynają się rozwiązywać. W jednej stosunkowo niewielkiej przestrzeni aż iskrzy, a każdy z uczestników fruwa bo czuje się kochany i akceptowany. Nigdy i nigdzie nie doświadczyłam aż tak dużej dawki Miłości.

Kiedyś przez fobię społeczną bałam się wyjść z domu, a swoją atrakcyjność mierzyłam poprzez porównanie do pań z kolorowych pism. Po drodze zanim dotarłam do Naszego Plemienia doświadczyłam wielu procesów, które mnie otworzyły i przygotowały na przyjęcie tego doświadczenia. Trwało to 20 lat. Teraz obserwuję osoby, które doświadczają tego w tempie ekspresowym…

Jestem świeżo po naszym drugim zaledwie zlocie. Czuję się odurzona Miłością, emanuje ze mnie wdzięczność za każdą osobę która pojawiła się na naszych zlotach, czuję się obsypana diamentami i sama czuję się jak diament. Bawiąc się, relaksując, uwolniłam się od kolejnych negatywnych programów, transformowałam w sobie wiele - tak przy okazji - słuchając rozmów innych. Po tej majówce czuję, że to dzikie, afrykańskie plemię, które zamiast osądzać, tuli zborowo tego który pobłądził, występujące w pozytywnych memach na Facebooku, zawitało do mojej rzeczywistości.

Wiem, że to nadal może brzmieć niewiarygodnie dla wielu z Was. Ale co Wam szkodzi spróbować, jeśli dookoła siebie widzicie rzeczy, które napawają Was lękiem. Nie sugerujcie się tym co Was otacza. Szczęście buduje się od środka.

„Bo jeśli możesz sobie wyobrazić przyszłe wydarzenie oparte na jakimkolwiek z Twoich pragnień, ta rzeczywistość już istnieje jako możliwość w polu kwantowym, czekając na to byś ją zaobserwował” – Joe Dispenza.

Warto zatem marzyć, nawet jeśli pretekstem do marzeń są komiksy 😉

 

Dziękuję Sobie, Tomkowi i Wam


P.S. Szykuje się nowe doświadczenie i już zacieram na nie łapki, bo znając życie będzie się pięknie działo: Warsztaty transformacji wewnętrznej „Twarzą w twarz z Not-Self”   

You Might Also Like

0 komentarze