Sweter z chanellingu

14:13:00

Jeśli ktoś kiedyś powie Wam, że dzierganie jest nudne koniecznie dajcie mu do przeczytania ten tekst, ponieważ historia ta wywala do góry nogami nawet moją wizję dziergania. Narodziny tego swetra bardziej przypominają przygody Indiany Jones’a lub tworzenie magicznej różdżki z Harry’ego Pottera niż monotonne stukanie drucikami podczas siedzenia w fotelu na biegunach.

Grafika z netu


Jak każda taka historia z przygodami zaczyna się od sytuacji przeciętnej… Ja zastanawiałam się jak ukierunkować moje dziewiarstwo… co zrobić by płynąć, robić to co kocham a pieniądze niech będą efektem ubocznym tej wielkiej radości jaką odczuwam robiąc to „coś”…


***

Drogi czytelniku, jeśli w życiu narzekasz na stagnację, brak fajnych ludzi dookoła, zrób coś inaczej niż dotychczas, zainwestuj w siebie w sposób niewymierny, za to z konkretną intencją i leć w przygodę bez oczekiwań. Takie ruszenie energii zawsze owocuje zmianami w życiu.

***

U mnie jeszcze nie tak dawno, myśl o warsztatach rozwojowych spotykała się z dużym oporem. Nie będę przytaczać większości wymówek, które mi się pojawiały. Zapewne jeśli nie doświadczyłeś takiego przeżycia masz swoją osobistą wiązankę argumentów na „nie”. One  w większości ustępują kiedy odczujesz korzyści i wspaniałe zmiany nastroju po pierwszej takiej przygodzie, ale póki to nie nastąpi, wielu z nas jeśli nie zostanie przyciśnięta przez życie lub przywołana jakimś wabikiem nawet wyobraźnią nie zahaczy o udział w takim wydarzeniu.

Tak było i ze mną. Skupiona na kombinacjach biznesowych nie miałam czasu na warsztaty z jogą kundalini. A tu masz! Wszechu tak to zorganizował nam życie, że Ja i Binka po nakręceniu odcinka naszego vloga z Anią Matuszkiewicz ze Strefa bycia – uzdrów się Miłością dostałyśmy zaproszenie na jej warsztaty kundalini. Płynąc z nią w jej energii zapomniałam o moich wewnętrznych oporach i chwała nam za to, bo się grubo zadziało i warto było!

Peri, Ania Matuszkiewicz i Binka czyli Kupa Chrustu w akcji ;) 

Jak to się ma do dziewiarstwa? W swoich najbardziej pokrętnych wizjach planowania życia nie wpadłabym na taki ciąg przyczynowo skutkowy:

Warsztaty odbywały się nomen omen w Siódmym Lesie, miejscu które albo jest zbudowane na jakiejś czakrze albo tak mocno już zostało przetransformowane energetycznie, że nabyło własną osobowość i dostęp do pewnych wyższych wymiarów odbywa się tam dużo szybciej. To również ma wpływ na manifestację marzeń. Wśród uczestników warsztatów dzieje się wiele radości, opowieści, wymiana. Wszystko to płynie spontanicznie… Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie wypłynął temat mojego dziewiarstwa i opowieści o dzianym wtedy swetrze dla Binki. W normalnym świecie takie rzeczy bez pokazania portfolio się nie dzieją, ale na warsztatach kundalini owszem. Podczas przytulenia, bycia w przestrzeni serca czuje się cały potencjał danej osoby. Tak w zaufaniu energetycznym dostałam zamówienie na zrobienie swetra dla Gosi z Kwiat Lotosu Joga Kundalini.

Siódmy Las


Oczywiście najpierw spanikowałam, bo to oczekiwania, moje, potencjalne zamawiającej, a jeśli moja wizja zawiedzie, a jeśli… a jeśli… Umysł potrafi wiele wytworzyć. Co z tego, że współtworzyłam dziane części kolekcji Baczyńskiej, co z tego, że większość mojego życia dziergam… Wzięłam oddech, przyjrzałam się wszystkim moim obciążeniom i blokadom, część nie miała racji bytu, druga część wymagała jedynie nabycia pewności w pomyśle jaki się objawił. Bo kiedy już opanowałam swoje wątpliwości i wewnętrznie przyjęłam zamówienie pojawił mi się obraz swetra jaki mam wykonać. Wiedziałam że zadziało się coś co odczytało portret energetyczny Gosi, przełożyło ją na struktury i kolory swetra. Zaznaczam, że Gosię poznałam pierwszy raz na tychże warsztatach lecz bardzo dobrze się wyczułyśmy i z przestrzeni ludzkiej i w języku zwierząt i języku roślin. Gdy się rozwija swoją uważność w pewnym momencie odpala się dodatkowe czucie i nie ma w tym nic odkrywczego bo przecież powstały o tym książki: Sekretne życie drzew, Język cudów. Patrząc wtedy na kogoś tak wielowymiarowo, jesteśmy w stanie odczuć go w pełni i doświadczyć piękna jego istoty.

Nasze wyuczone oprogramowanie takie odczuwanie bardzo podważa, dlatego warto rozwijać tę umiejętność i zasilać z przestrzeni serca. Zaufać sobie…

***

Potem nastąpiła chwila przerwy w przygodzie, bo trzeba było dokończyć prace rozpoczęte przed warsztatami, ale kiedy oczyściłam przestrzeń i zabrałam się za przygotowywanie przędz, pierwszy raz poczułam, że jest inaczej niż dotychczas. Poczułam, że jestem w nurcie energii, która mnie prowadzi. Pewne przędze same niemal wskakiwały do koszyka, a inne jak słabiutkie magnesy odpychały moją dłoń. Energetycznie współgrały ręcznie przędzione surowe jedwabie, wełny, mohery. 


Miało być lekko puchato, ale i momentami surowo, by było wiać jak najbardziej naturalną strukturę włókien. Kolory raczej białe lub ecru, z domieszką subtelną różu, zieleni ale nie przytłaczające. I ma być efekt rozszczepienia białego światła przez pryzmat (hahahahaha nie wiedziałam że i taka włóczka się znajdzie w moich zasobach). Było i prucie, bo w pewnym momencie zagalopowałam się z różowym, odłączyłam się w myślach od przepływu. Kiedy porównałam udziergany element z tym co się wyświetlało w głowie, ewidentnie wskazywało na przedawkowanie różowego.

Sweter, jak tylko zaczął fizycznie powstawać umacniał się energetycznie. Niczym kryształ ładował się energią, więc wybierał sobie bardzo przyjemnie miejsca do powstawania. Tak trafił na zlot grupy Human Design, gdzie wibracje serdeczności unosiły nas niemal pod sufit.

Pojechał z nami do Wrocławia na spotkanie z cudownymi osobami w centrum Jogi Drzewo Życia i zawędrował pod Ślężę do Sobótki do siedziby NTV. 


I tam właśnie dał popis swoich umiejętności, bo zbliżał się czas doboru guzików, choć ja o tym jeszcze nie myślałam. Tymczasem to właśnie w Sobótce w Kryształowej Galerii były sobie guziki, które miały ozdobić ten sweter. 

Aby do niej trafić, Janusz Zagórski przeprowadzający z moim Tomkiem wywiad musiał się spóźnić, pogoda choć słoneczna zrobiła się wietrzna i zamiast spaceru zaproponowano nam odwiedziny w Galerii. Gdzie jak tylko się znalazłam trafiłam na te idealne guziki.
Kryształowa Galeria

Można by rzec, że to koniec przygody, ja już w to uwierzyłam, tymczasem Sweter uznał, że trzy z sześciu, zielone, takie same guziki nie dają odpowiedniego efektu. I w nocy jeden zielony guzik tajemniczo zaginął. Mam pewne podejrzenia co do kotki Izis, która mogła grać tym guzikiem w hokeja. Niestety zagrała nim tak skutecznie, że pomimo intensywnego szukania, zielony guzik zaginął w przestrzeniach domowych prawdopodobnie na wieki. Zamiast się wściekać pokornie odczytałam zamiary Swetra i przeszukując Google trafiłam na wspaniały, dwustronny guzik wieńczący dzieło w Z ognia czerpane. Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć i o chichocie losu, okazało się, że takie guziki robi pani z sąsiedniego miasteczka, dosłownie rzut beretem od naszej wioski.

Pierwszy od góry to guzik z sąsiedztwa ;)


Gdy skończyłam naszywać guziki, logo, odetchnęłam z ulgą, bo poczułam że proces tworzenia się zakończył. Coś się ode mnie odłączyło. 

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, czułam że kierowała mną energia, nie moja, choć bardzo przyjemna. Sweter- Wariat Świetlisty, którego w myślach tak nazywałam, zabrał mnie w przestrzenie fajnych przygód. Mam świadomość, że i tak trafiłabym do większości miejsc w których byłam ale będąc w jego energii czułam się jak z dodatkowym towarzyszem. W międzyczasie wiele wyjaśniła mi Ewa Piwnicka opowiadająca o zjawisku chanellingu. W świetle tej definicji łączenia się z energią danej osoby/bytu i odczytywania informacji to wszystko co się zadziało miało sens.

Tak oto zdefiniowała mi się bardzo niszowa usługa: dziewiarstwo chanellingowe czyli tworzenie osobistego swetra Mocy, którego zadaniem jest otulanie Cię Miłością, udzianą z Twojej energii.



Klik do Kwiatu Lotosu <3


Wkrótce czeka mnie kolejna przygoda dziewiarska ze swetrem, który już się objawił, pojawiło się oficjalne zamówienie, ten pokazał że ma grzywę. Już chichram na myśl co się będzie działo gdy przepuszczę przez siebie jego energię… Iha – do następnego napisania <3

Gotowy do wysyłki
  
P.S. Z powodów energetycznych oraz wysokiej jakości przędz, sweter zapakowany jest w czarny,
satynowy woreczek. Dostaje również swoją własną szczotkę do czesania, by po praniu nie stracił puchatości - taką wyprawkę szykuję dla tych Tworów Miłości <3 :D

You Might Also Like

0 komentarze