Moja pierwsza, prawdziwa sesja zdjęciowa

17:09:00

Post dodany po czasie. Jednak by nadać ciągłości pisanej przeze mnie historii, powinien się znaleźć w porządki chronologicznym.
To były czasy, odkrywania siebie, swojej kobiecości, szukania właściwej drogi, której jak się okazało, pomimo jasnych wytycznych, długo nie mogłam znaleźć. Co najdziwniejsze, uważałam siebie za jedną z brzydszych istot chodzących po świecie. Dlatego na poniższych zdjęciach chowałam się za włosami. Wiele sesji zdjęciowych musiało się wydarzyć abym zrozumiała, że nie tędy droga. Na spotkaniu u psychoanalityka, usłyszałabym, że włosy musiały mi wypaść abym mogła odkryć siebie. Tak zaczyna się podróż do celu, którym jest odkrycie własnej wartości i pokochanie siebie.

Sesja zdjęciowa, którą robił kolega Szpilkowski, imienia niestety nie pamiętam. Marcin?
Wystroiłam się do niej w mój jedyny wtenczas, elegancki żakiet. Pod spód założyłam szyte z szyfonu bolerko, własnej produkcji. I uwaga! Moje pierwsze w życiu buty na obcasie! Byłam sztywna jak postacie z egipskich hieroglifów. Trema przeogromna. Zupełnie niepotrzebnie, bo prawie mnie nie widać. Za to moja koleżanka Agata, pewna siebie jak zwykle wyszła świetnie.
Nie potrafię obiektywnie ocenić tych zdjęć. Dla mnie są najpiękniejsze, albowiem to moje pierwsze foty robione przez artystę!





You Might Also Like

0 komentarze